Get Adobe Flash player

 

Relacje

Cezary 26 lat

Pierwszego dnia pojawiały się różne kolory, przestrzenie, błyski światła. Następnie usłyszałem słowa piosenek kościelnych, zobaczyłem jakby pałac otoczony kwiatami o bardzo intensywnych kolorach. Były to głównie fiolety, purpura, indygo, błękity wraz z promieniami słońca. Usłyszałem, że jest to niebiańskie sanktuarium. Potem pojawił się bardzo głęboki, niski dźwięk przypominający odgłos medytujących mnichów buddyjskich, który zabierał mnie do innej przestrzeni. Na koniec ujrzałem dwa czarne punkty, przypominające symbol yin i yang, które jakby bawiły się ze sobą. Zmieniały położenie, ganiały się, przechodziły z góry na dół. Drugiego dnia znów były głównie błyski światła i obrazy. Nagle zobaczyłem jakby galerię sztuki, przegląd dzieł z różnych epok. Najpierw pojawiły się egipskie sarkofagi, potem całe ściany w hieroglifach, w oddali piramidy, następnie był Człowiek witruwiański Leonarda da Vinci i Kwiat życia, potem Dawid Michała Anioła, a na koniec zobaczyłem grecki Akropol skąpany w słońcu, na tle pięknego niebieskiego nieba, słyszałem również głos, który mówił o wyroczni delfickiej. Praktycznie przez całą sesję miałem odczucie, jakbym się wznosił i opadał z miejsca, w którym leżałem. Dokładnie wiedziałem, że jestem na łóżku, jednak widziałem jak się podnoszę a potem jestem coraz bliżej ziemi. Na koniec z próżni, całkowitej ciemności ukazał się strumień światła, który zmierzał w moim kierunku, dokładnie na wysokości oczu. Celował jakby w punkt między nimi, w trzecie oko. Kiedy był coraz bliżej zauważyłem, że przybiera postać. Pojawiły się skrzydła i wtedy zobaczyłem, że to gołębica. Usłyszałem słowa „Duch święty”. Nagle znalazłem się niedaleko miejsca, w którym mieszkają moi rodzice. Stałem przy niedużym drzewku, obok wzniesienia, na którym często po prostu siadam i zachwycam się pięknem przyrody. Drzewko to nie miało liści, było jakby w stanie zimowego uśpienia. Niepostrzeżenie na jednej z gałęzi usiadła ta biała, lśniąca gołębica i nagle trawa naokoło się zazieleniła, zaczęły wyrastać stokrotki a drzewo wypuściło liście, zakwitły na nim piękne duże pąki i kwiaty. Wyszło słońce, zrobiło się ciepło. Poczułem niesamowitą błogość, radość, bezpieczeństwo. Wziąłem głęboki wdech, żeby powąchać zapach kwiatów, kiedy poczułem dotyk na ramieniu. To był znak od Kamili, że muszę wracać.


Karolina, 28 lat

Serdecznie dziękuję Camili Vatral za te wspaniałe wibracje. Sama sesja The Reconnection była niesamowitym doświadczeniem. Podczas sesji doświadczyłam wiele miłości oraz bardzo relaksujących wibracji. Czułam wiele doznań fizycznych, którym towarzyszyły wizje wzrokowe. Czułam jak moje czakry otwierają się oraz harmonizują. Podobne doświadczenia odczułam podczas połączenia ze źródłem. Po sesji oraz podłączeniu ze źródłem moje życie zaczyna się zmieniać. Wszystko jest prostsze, znika lęk, materializują się rzeczy, które służą mojemu rozwojowi duchowemu, pojawiają się nowi wspaniali ludzie. Jestem przekonana, że reconnection otworzyło przede mną wiele nowych ścieżek. Te uzdrawiające wibracje pomagają mi iść ścieżką serca. To niesamowite jak wiele może się zmienić, kiedy otworzymy się na przepływ tych wspaniałych wibracji.


Basia, 55 lat

Podczas sesji, nie miałam żadnych doznań, myślałam że ta metoda nie jest skuteczna.  Jednak to co zdarzyło się kilka tygodni później przerosło moje oczekiwania. Przez ponad pół roku zmagałam się z uporczywym bólem wątroby,  po sesji ból stopniowo zaczął ustępować, przestał mnie boleć również kręgosłup i ogólnie poprawiło się moje samopoczucie fizyczne jak i psychiczne. Jestem pełna sił witalnych i radości, czego wcześniej mi brakowało. Każdego dnia odczuwam przepływ pozytywnych wibracji. Polecam sesje każdemu kto chce dokonać zmian w swoim życiu.


Dagmara, 29 lat

Od samego początku odczuwałam te specyficzne wibracje. Podczas sesji ogarnęła mnie błogość, było to bardzo przyjemne doznanie, czułam jak ta subtelna energia dotyka mojego całego ciała. Odczuwałam mrowienia w kończynach, raz zimno a raz ciepło, był to bardzo specyficzny stan, pełen radości i szczęści. Po sesji przez kilka dni odczuwałam odmienny stan, byłam bardzo spokojna, zrelaksowana i wyciszona. Minęło już kilka miesięcy od sesji u Camili muszę przyznać, że życie cały czas mnie pozytywnie zaskakuje, pojawiają się nowe możliwości. Nastąpiło również wiele zmian w moim życiu – zmieniłam pracę, mieszkanie i uporałam się z moim wieloletnim nałogiem palenia papierosów. Od momentu sesji życie wydaje mi się łatwiejsze.

 

 


 Szymon 28

 Sesja zaczęła się od tego ze moje ciało zostało wzięte w przestrzeń do góry i pierwszy raz w życiu czułem się tak ze byłem poza swoim ciałem, słyszałem glosy, rozmowy, itd., ale jednocześnie stałem całkowicie obok ciała i obserwowałem, co jest ze mną robione. Przede wszystkim wzięli moje ciało fizyczne i wyjęli z niego wkład, ze środka, który był dość nisko wibracyjny, jego energia była raczej ciężka, było mi pokazane ze zostaje ono rozczłonkowane na kawałki i wyrzucone a zamiast niego przychodzi nowa struktura, tak jakby przynieśli całkiem nową matrycę – krystaliczną. Zbudowaną ze światła, z takiej lekkiej energii i zaczął się proces montowania jakby tej nowej matrycy w tą powłoczkę, która pozostała - tak jakby zespawania ich razem. To było robione i w miedzy czasie testowane czy wszystko idzie w porządku i sprawdzane czy ta struktura dobrze funkcjonuje. W zasadzie po każdym z kroków był robiony test jak to wszystko funkcjonuje. Teraz opisze po trochu jak mi się to pokazywało, ale nie gwarantuje ze będzie to chronologicznie. Po tym jak udało się zamontować ta strukturę zostałem przeniesiony w przestrzeń gdzie dusze są transferowane z jednej przestrzeni w drugą i tam była dalej praca nad wzmacnianiem całej tej struktury – zmienianiem jej, podwyższaniem wibracji duszy, ducha. Było pokazane jak jest podnoszona ta wibracja i jaka jest reakcja na to ciała duchowego. Tam tez zobaczyłem obok takie koło gdzie dusza za duszą na takich krzesełkach jadą w takim jakby kole. Myślałem ze to jest to, gdzie ja mam dalej wejść, ale zobaczyłem ze to jest to koło karmy gdzie dusze tkwią i cały czas powtarzają doświadczenia i idą jedna za drugą. Patrzyłem na to z zewnątrz i było to niesamowite. Dalej nastąpiło podłączanie kanałów energetycznych do głowy. Najpierw poszedł jeden bez problemu drugi był dwukrotnie podłączany i było testowane to polaczenie i trzeci tez poszedł bez problemu. Potem była praca z kolejnymi trzema kanałami też do głowy podłączanymi w miedzy czasie. Było tez instalowanie trzech potężnych kryształów takich jakby różowo – mleczno – białych, pięknych. Mniej więcej na wysokości splotu jeden na dolną część ciała, potem na wysokości serca drugi w czakre serca, na środek ciała i w trzecie oko, na górną część ciała, żeby emanowały swoją energia. Miała też miejsce zmiana struktury czakr, czyli czakry były zamieniane na strukturę krystaliczną, później tez to było wszystko testowane a później była też każda uruchamiana jak taki mały reaktor można powiedzieć energetyczny i sprawdzane czy to wszystko pasuje w strukturę i czy to funkcjonuje. Potem były podłączane jakby trzy kolejne kanały energetyczne mniej więcej na wysokości brzucha poniżej pępka, czyli gdzieś na wysokości splotu słonecznego. I cała struktura była w trakcie znowu testowana czy to wszystko działa i były jakby przepuszczane fale energetyczne rożnej częstotliwości żeby zobaczyć jak ta struktura nowa reaguje na to wszystko. Dodatkowo były usuwane struktury ego z mojego pola, gdzieś na wysokości mózgu, umysłu. Była też wykonywana praca fizycznie na mózgu na połączeniach mózgowych, neuronowych i na szyszynce. Szyszynka była poszerzana, powiększana. Cala ta struktura była taka krystaliczna w odczuciu i napełniona, tak potężnie naładowana energią. Była ona z każdą chwilą doładowywana i wzmacniania i podwyższana wibracja i było obserwowane jak to wygląda. Dodatkowo były robione dwie rzeczy lemuriańskie – przede wszystkim zmiana świadomości, było polaczenie wprowadzane – hybryda świadomości ziemskiej z świadomością lemuriańską, eksperymentalnie żeby zobaczyć jak to się będzie sprawdzać i funkcjonować w tym zestawieniu jakby tej całej struktury. Dodatkowo była przywracana ta prawdziwa postać duchowa, tych istot, które były na lemurii, właśnie z taką długą głową, potężnych świetlistych, energetycznych istot. W międzyczasie poprosiłem jeszcze o pracę z moja ścieżką duchową, czyli została jakby obecna ścieżka zburzona całkowicie rozwalona i na jej miejsce pojawiła się krystaliczna, świetlista na maksa ścieżką prosto do celu duszy. I druga sprawa prosiłem tez o prace z karmą i odbyło też rozpuszczanie pieczęci karmicznych. Czułem jak te pieczęcie się otwierają poprzez pracę istot światła i jakby jest ta karma w energii zamykana. Była też jakby praca wykonywana w międzyczasie w kronikach, tam gdzie jest zapisana karma. W trakcie jak karma była oczyszczana to pojawiało się wiele różne rzeczy, wspomnień, starych energii. W tym momencie była tez przy mnie bardzo bliska mi dusza, taka można powiedzieć bratnia dusza, która niestety nie zeszła na ziemię, ale wspierała mnie w tym procesie. Była też przy tym moja rodzina duchowa i na koniec dostałem też przekaz, że mam iść w stu procentach moja ścieżką duchowa.


Monika 36

Moje refleksje z The Reconnection. To bardzo trudne do przekazania w kilku słowach. Był to dla mnie i nadal jest bardzo głęboki proces wewnętrzny. Pociągną za sobą zmiany we mnie i w moim otoczeniu. Ja sama jestem w ciągłym zadziwieniu tym, że wszystko to co było, co jest i co ma być układa się w jedną całość. To co mam do powiedzenia na ten temat nie jest niczym nowym , nie jest czymś odkrywczym. Każdy może o tym przeczytać w książkach dotyczących duchowości. Różnica polega na tym, że jest to wiedza płynąca z mojej własnej świadomości, z mojego własnego doświadczenia. Mam do przekazania, że Dusza człowieka pojawia się na tym świecie wiele razy. Dusza człowieka ma swój indywidualny charakter. Dusza człowieka musi się przejawiać w życiu, aby człowiek czuł się szczęśliwy na Ziemi. Jesteśmy na Ziemi po to, aby wypełniać swoje duchowe zadania. Nasze duchowe zadania są konsekwencją zdarzeń z poprzedniego życia. Nasze spotkania z innymi ludźmi na Ziemi nigdy nie są przypadkowe, służą naszemu rozwojowi.


Aneta, 40 lat

Sesja uzdrawiania rekonektywnego przeprowadzana przez Camilę Vatral była dla mnie wspaniałym przeżyciem. Przez całą sesje miałam poczucie głaskania mojej aury. Odczuwałam dotyk bez dotykania. Miałam też poczucie zaopiekowania i bliskości mimo, ze fizycznie praktycznie nie czułam obecności Camili. Cudowne doświadczanie subtelności energii, tego co niematerialne a tak odczuwalne. Jednocześnie całą sobą wiedziałam, że płynie do mnie fala uzdrowienia.


Ania, 36 lat

Poddałam się zabiegowi reconnection bez żadnych oczekiwań, położyłam się i zamknęłam oczy. Bardzo szybko zapadłam w stan  relaksu, to było jak świadome zapadanie się w  głęboki sen i wynurzanie się z niego na przemian. I wtedy przyszło do mnie to wspaniałe odczucie, zupełnie nieprawdopodobne. Poczułam się tak jakby wielkie dłonie wsunęły się pode mnie, uniosły mnie do góry i bujały, odczuwałam przy tym ogromny spokój i błogość. Miękka, pełna miłości i zrozumienia energia otuliła mnie. Poczułam lekkość i szczęście. Jakiś czas trwałam w tym stanie, a potem zaczęły do mnie przychodzić wyraźne odczucia i obrazy związane z tym w jakim kierunku mam dalej podążać w życiu i jaki będzie tego efekt. Zabieg najwyraźniej uwolnił mnie od jakichś wewnętrznych blokad bo czułam się wolna i lekka. Wyzwolił we mnie wyraźne odczucie, że wszystko co obecnie dzieje się w moim życiu jest takie jakie powinno być, uwolnił mnie od poczucia winy i ciężkości. Bezpośrednim następstwem sesji reconnection był ciąg zdarzeń w życiu, pewne sprawy ruszyły do przodu. W moim odczuciu otrzymałam wielki dar wolności i zrozumienia. Cudowny stan błogości i spokoju utrzymywał się jeszcze jakiś cza po zabiegu.


Magda, 40 lat

Chciałabym podzielić się swoimi odczuciami z sesji, faktycznie, odczucia seansu bezpośredniego czy na odległość są takie same, to co dziś szczególnie zwróciło moja uwagę to mrowienie lub poruszenie takie wibracyjne poszczególnych części ciała, szczególnie, twarz, usta, klatka piersiowa, biodra, ciepło w dłoniach, no i energia mocno odczuwalna wprowadzająca całe ciało w wir, oraz światło mocno pulsujące w okolicach gałek ocznych i czoła, po czym rozchodzące się po całym ciele, to co było odczuwalne podczas każdej sesji to linie energetyczne, które przechodziły przez moje ciało i wychodziły stopami, palcami stóp i rąk.

Kamila 45

Niełatwo jest opisać doznania, które odczułam podczas „połączenia”.  Były one nie tyle nieoczekiwane (mimo, że zgodnie z zaleceniem starałam się niczego nie oczekiwać, to jednak nie do końca się to nieoczekiwanie udało J), co niespodziewane jeśli chodzi o rodzaj, treść i przede wszystkim ich  intensywność. Już na początku pierwszego dnia odczułam bardzo silny strumień energii rozchodzący się od czubka głowy aż do palców stóp. Takie „przejścia” energii przez ciało odczułam jeszcze kilka razy w ciągu tych 40 minut pierwszego dnia procesu. W jednym momencie  (gdzieś w połowie seansu) otrzymałam niesamowicie dużą dawkę energii w okolice brzucha, która następnie rozeszła się we wszystkie kierunki  ciała (siłę tej energii można przyrównać do mocnego uderzenia w klawiaturę fortepianu wszystkimi palcami). To były najbardziej odczuwalne przeze mnie wrażenia pierwszego dnia. W drugim dniu czekały mnie dalsze niespodzianki. Strumienie energii, które przechodziły przeze mnie podczas drugiego seansu może nie były już tak spektakularne, ale za to dołączyły się wrażenia wzrokowe. W pierwszych chwilach odczułam przejście energii przez ciało dosyć nieprzyjemnie w postaci mdłości. Miałam nawet wrażanie że zemdleję, ale to bardzo szybko minęło i mogłam się zrelaksować. Wrażenia wzorkowe o których wspomniałam przed chwilką, to „widzenie” przy zamkniętych oczach. Miałam świadomość obecności innych istot, które „uwijały się” szybko przy moim ciele w różnych miejscach, a dwie z nich widziałam obok swojego ciała (jedna z nich była ciemna,  druga biała i znacznie mniejsza). Jednak największym szokiem był dla mnie sytuacja, którą sobie uzmysłowiłam już po zakończeniu  procesu. Mianowicie byłam przekonana, że nade mną wisi biała, okrągła lampa, jakieś 30 – 40 cm pod sufitem, którą widziałam zarówno przy zamkniętych oczach jak i tuż po ich otwarciu po zakończeniu procesu. Powiedziałam o tym Camilii i spojrzałam w górę, a tam nie było żadnej lampy. Był jedynie plaski plafon umieszczony bezpośredni na suficie. To co widziałam to była kula białej energii, która towarzyszyła mi przez całą tą sesje i jeszcze chwilkę po niej. Co prawda podczas całego procesu połączenia nie udało mi się nie oczekiwać wrażeń, ale nie spodziewałam doznań się tak silnych. Szkoda, że takie połączenie przeprowadza się tylko raz w życiu, bo jeszcze chętnie nieraz  pobyłabym w takim „morzu” energii i obecności innych istot.

 

 

 

Zapisz się do newslettera:

Miejscowość:

Email: